Moja historia

Opisana w dużym skrócie.

Cześć, jestem Matt, urodziłem się w Zakopanem i to tutaj pracuję i żyję. Wydaje mi się że nikogo nie interesuje moja historia, ale skoro tutaj jesteś i to czytasz to w skrócie wyglądała tak:
Jak każdy dzieciak, bazgroliłem na czym się dało, i czym się dało, było fajnie, żadnych zmartwień – obowiązków (teraz to dostrzegam :))
Z czasem się trochę uspokoiłem, dorosłem (tak mi się wydawało) – i starałem się być poważny.

Jako dorosły 15 latek odkryłem magiczny przedmiot??gitarę elektryczną i się zaczęło:) Całymi dniami dowiadywałem się po co są te druty i te progi, dlaczego nie było wtedy internetu?! No nie było i trzeba było kombinować, prosić ?starszyznę? żeby pomogli, zdradzili, podzielili się tą jakże tajemną wiedzą. Dzięki takiemu założeniu poznałem naprawdę fajnych ludzi, z którymi miałem przyjemność stworzyć trochę ciekawych brzmień, nagrać kilka płyt i przede wszystkim – bardzo dobrze się wspólnie muzycznie bawić.

To właśnie dzięki muzyce i naszemu zapotrzebowaniu na oprawę graficzną zespołu sięgnąłem po wcześniej nadmienione ?bazgroły? i postanowiłem je poprawić, zaczynając od nauki. Wszystkiego uczyłem się sam, drogą prób i błędów. Miałem i mam do dzisiaj najtrudniejszego krytyka – siebie. Moje krytyczne nastawienie do tego co robię jest ogromne i uwierz mi proszę, nie jeden raz skończone prace lądowały w koszu – kiedy pracowałem nad nimi było ok, ale następnego dnia już nie – większość ludzi pewnie tak ma, bądź miało. Tak sobie to tłumaczę i walczę dalej. 🙂

Wracając do mojej opowieści – było super, grałem, tworzyłem, spełniałem się muzycznie, ale wszystko co się zaczęło musi się kiedyś skończyć. Tak też było w moim przypadku.
Pewnego dnia sprzedałem moje wszystkie muzyczne, magiczne przedmioty włącznie z wzmacniaczami, kolumnami itd., postanowiłem że te pieniądze przeznaczę na sprzęt graficzny i zacznę doszkalać się właśnie w tym co kocham i co przynosi mi satysfakcję – czyli grafice.

Tabletu graficznego już wcześniej używałem, pracując w kilku agencjach reklamowych i sam też miałem jakiegoś Pentagrama, ale nie wspominam go za dobrze. Kiepsko to działało, ale za to rewelacyjnie ściągał kurz. Wtedy też dowiedziałem się od kolegi Internetu, że jedyną sensowną firmą jest Wacom. No to ciach, kup teraz i po kilku dniach byłem szczęśliwym posiadaczem Intuosa Pro S. Rewelacja??. tylko po paru miesiącach pracy stwierdziłem że jest za mały do moich potrzeb, ale Wacom posiadał alternatywę – Intuos Pro M – będzie idealny, biorę. Ten tablet także nie zagościł na moim biurku długo:) ponieważ znowu kolega Internet podrzucił inne rozwiązanie, dzięki któremu będę mógł pracować jeszcze szybciej i swobodniej i co? po co mi coś lepszego? przecież mam tablet na którym ludzie robią takie cuda że szczęka opada. Tak, wiem – ale świnka z kasą z magicznych przedmiotów trzęsła się i wołała – kup w końcu tego CINTIQA 22HD. Wierz mi, nie żałuję żadnego grosza wydanego na ten tablet, jest ze mną do dziś i pewnie tak zostanie – koniec kropka, każdemu gorąco polecam. Cintiq ma to do siebie że jest monitorem i oko widzi gdzie rysuje, a to znacznie przyspiesza cały proces i to jest właśnie rewelacja – jak kartka i ołówek – tylko wszystko digital.

I tak właśnie wpadłem w wir grafiki 🙂 Cały czas podnosząc sobie poprzeczkę, staram się indywidualnie podchodzić do każdego projektu, i uszyć go tak bym to ja był zadowolony, a następnie klienci, którymi wtedy byli głównie znajomi, potrzebujący „kogoś od grafik” 🙂 Wiedziałem że nikt wtedy mi nie zapłaci za coś co robię, ale zawsze wychodziłem z założenia: pokaż co potrafisz a później otrzymasz zapłatę. Tak działałem i się uczyłem. Inwestowałem w wiedzę dzięki internetowi i pracowałem dalej zdobywając doświadczenie. Pojawiało się coraz więcej zapytań o strony internetowe, głównie pensjonatów w Zakopanem i okolicach.

Klienci nie mieli dobrych zdjęć – a zdjęcia na stronie to 90% sukcesu, więc trzeba było kupić aparat. Znowu ciotka google poszła w ruch i Canon 60D zameldował się w MLD.
Wcześniej miałem różne inne aparaty, ale to właśnie C60D zaczął zarabiać na siebie. Może to śmieszne ale z Canonen było podobnie jak z Wacomem 🙂 60D, później pierwsza pełna klatka Canon 6D i obiektywy z serii L. Dosyć długo byłem bardzo zadowolony z tego sprzętu ale jak to u mnie – wszystko się zmienia.

Postanowiłem że skoro muzyka zawsze była częścią mojego życia to nie mogę o niej zapomnieć i powinienem postarać się połączyć ze sobą wszystkie elementy układanki którą układam. Robiłem logotypy, okładki płyt, rysowałem grafiki na koszulki i fajnie, ale mam aparat dzięki któremu mogę robić zdjęcia zespołom, na koncertach i nie tylko – i tym właśnie chciałem się zająć.
Stwierdziłem – pasowałoby mieć aparat z lepszym auto fokusem, większym zasięgiem dynamiki i jaśniejsze szkła 🙁 Wiem, Canon 6D to dobry sprzęt – po co zmieniać – tym też się da robić i to dobrze.
Jak najbardziej, ale życie jest za krótkie żeby nie realizować swoich celów, marzeń – chcesz coś mieć! coś innego!? – to zrób tak żeby to zdobyć. Zmiana brandu i używam Nikona d750.
Więcej możesz zobaczyć w sekcji Sprzęt.

Wszystkich ?zabawek? używam na co dzień i lubię nimi pracować – to są moje narzędzia, dzięki którym mogę realizować swoje wizje. Tak pokrótce wygląda moja historia – ciekawa?, nudna?, nie wiem – na pewno prawdziwa. Jak się coś zmieni to dopiszę 🙂
Obecnie pracuję nadal nad swoją układanką i staram się iść cały czas do przodu, nadążać za najnowszymi trendami, stylami, rozwiązaniami po to by dać właśnie Tobie jak i innym klientom najlepsze możliwe rozwiązania.

Zapraszam do odwiedzenia mojego Portfolio, tam właśnie znajdziesz moje prace, lepsze, gorsze, różne. Chętnie poznam twoje zdanie na temat tych prac, jeżeli coś wpadnie w oko i się spodoba – śmiało kliknij w „serce”, dla Ciebie to sekunda a mnie bardzo pomoże – Dzięki za uwagę i poświęcony czas.

-Matt